Strona główna Aktualności Udany powrót Miedziowych do hali RCS Lubin!

Udany powrót Miedziowych do hali RCS Lubin!

by Artur Kąciak

Miedziowi po ponad miesiącu gry na wyjazdach wreszcie wystąpili we własnej hali i pokazali, na co ich stać. Razem ze sponsorem strategicznym KGHM Polska Miedź S.A. podjęli gości z Trefla Gdańsk i stoczyli bój, po którym podzielili się punktami. Wszystko rozstrzygnęło się w tie-breaku i mimo że triumf odnieśli przyjezdni, to mecz ten stał na naprawdę wysokim poziomie.

Z początku gra była bardzo mocno ofensywna. Zawodnicy obu ekip słali potężne ataki, jednak nieco skuteczniejsi byli przyjezdni, którzy budowali sobie przewagę. Ta jednak stopniała w mgnieniu oka po dwóch skutecznych atakach i bloku Nikolaya Pencheva. Na tablicy wyników pojawił się remis 11:11 i przez chwilę gra była wyrównana, lecz gdańszczanie znów zaczęli przejmować inicjatywę (20:15). W końcówce zaczęło się robić gorąco za sprawą świetnej dyspozycji lubinian w bloku, która pomogła zniwelować stratę (23:24). Ostatni punkt zdobyli jednak przyjezdni.

Dobra końcówka poprzedniej partii uskrzydliła Miedziowych, którzy po przerwie spisywali się wyśmienicie i prowadzili 5:1. W ataku brylowali Ronald Jimenez oraz Wojciech Ferens (12:8). Po asie serwisowym Ferensa trener gości poprosił o czas. Nic to jednak nie zmieniło, bo gospodarze grali jak w transie i tylko powiększali prowadzenie (17:10). Świetnie funkcjonował blok i atak, a także coraz więcej piłek było podbijanych. Wspaniale radził sobie również libero Kamil Szymura: jego pozytywne przyjęcie utrzymywało się na poziomie aż 70%.

Po przerwie goście powrócili z podwójną siłą, a punkty w większości zdobywał Bartłomiej Lipiński. Ekipa Michała Winiarskiego znów szybko wypracowała przewagę (12:6), ale wystarczyło, że w pole serwisowe wszedł kapitan Miedziowych Miguel Tavares. Przy jego zagrywce różnica stopniała do 2 oczek – 12:10. Walka była ogromna. Dolnoślązacy trzymali się tuż za rywalami, a zepsuta zagrywka Moritza Reicherta dała im upragniony remis. W końcówce powtórzyła się sytuacja z pierwszej partii: 23:22 na korzyść Trefla Gdańsk. Tym razem jednak skończyło się inaczej. Skuteczny atak Ferensa dał remis 24:24, a całą partię zakończył szczelny blok Tavaresa.

Czwarta odsłona przyniosła emocje na najwyższym poziomie już od pierwszych piłek. Obie drużyny grały bardzo dobrze i miały ogromną ambicję, by wygrać – Miedziowi, by skończyć mecz, a goście doprowadzić do tie-breaka. Wreszcie inicjatywę przejęli gdańszczanie i wyskoczyli na kilka oczek do przodu. Trener Marcelo Fronckowiak postanowił skorzystać ze zmian i na boisku pojawili się m.in. Mariusz Magnuszewski, Adam Lorenc czy Kamil Maruszczyk. Rywale jednak postawili na swoim.

Tie-breaka rozpoczął Wojciech Ferens mocnym atakiem z lewego skrzydła. Walka toczyła się punkt za punkt i nikt nie zamierzał odpuścić (7:7). Zmiana stron odbyła się przy minimalnym prowadzeniu Trefla, jednak za chwilę liderem byli już lubinianie (11:10). Zmęczenie dawało się we znaki zawodnikom, którzy kończyli już trzecią godzinę gry. Do ostatnich piłek walka była całkowicie wyrównana. Ostatecznie tie-break zakończył się wynikiem 18:16 na korzyść Trefla. Warto zauważyć, że trwał aż 27 minut.

Cuprum Lubin – Trefl Gdańsk 2:3 (23:25, 25:20, 27:25, 18:25, 16:18)

Cuprum: Gunia (11), Ferens (24), Smoliński (2), Jimenez (14), Tavares (5), Penchev (12), Szymura (L) oraz Lorenc (2), Magnuszewski (1), Jakubiszak (7), Maruszczyk (1).

Trefl: Lipiński (20), Wlazły (19), Janusz (2), Reichert (16), Mordyl (8), Crer (13), Olenderek (L) oraz Kozub, Sasak (3), Janikowski (1), Urbanowicz.

MVP: Mariusz Wlazły

Źródło: inf. prasowa

0 comment

You may also like

Leave a Comment